Wangfujing i kaczka po pekińsku

Wangfujing

Pekin to miasto kontrastów. Z jednej strony poruszasz się między hutongami. Z drugiej strony zadzierasz głowę, by zobaczyć czubki wieżowców w Wangfujing. To miejsce jest pełne przeciwieństw. Mijasz butiki Burberry, sklepy z biżuterią, salony Audi, a za chwilę wkraczasz na ulicę pełną streetfoodowych budek. Tuż naprzeciwko największego Apple Store w Pekinie rozciąga się kolumna budek z „dziwnym jedzeniem”. Oczywiście ta cała „chińska kuchnia” nastawiona jest typowo na turystów. Można zjeść tu węże, skorpiony, pająki i inne dziwactwa. Nie jest to codzienna dieta typowego mieszkańca Pekinu, ale do odważnych świat należy. Póki co spróbowaliśmy jąder owczych i robali będących niewyklutymi motylami. Jesteście w Pekinie? Warto odwiedzić to miejsce. Klimat i feria zapachów to coś, co zapamiętacie na długo. Jak zawsze kilka tysięcy kilometrów od domu spotkacie polaków próbujących tych ciekawostek (my spotkaliśmy). Wystrzegajcie się śmierdzącego tofu. To w jaki sposób jest przyrządzane odstrasza nawet autochtonów. Wyczujecie tą potrawę na kilka metrów, zapewniamy Was. Do tych wszystkich ciekawostek dorzućcie klasyczne desery, np. lody w panierce, zapiekane banany i tym podobne. Będąc w okolicy musicie spróbować Kaczki po Pekińsku. Dadong Roast Duck Restaurant to naszym zdaniem najlepsze miejsce na spróbowanie prawdziwej kaczki.

Kaczka po pekińsku.

Na bank próbowaliście już w Polsce, w barach szybkiej obsługi, kaczki po pekińsku. To zupełnie jak z ruskimi pierogami, czy plackami po węgiersku. Teoretycznie potrawa orientalna, a tak naprawdę jest to tylko polska adaptacja potraw ze świata. Postanowiliśmy, że jednym z naszych najważniejszych, kulinarnych celów jest właśnie Kaczka po Pekińsku. Tuż przed wyjazdem próbowaliśmy kilku adaptacji, które według nas były bardzo dobre, okazało się, że nie mają nic wspólnego z oryginałem.

Spacerując po Wangfujing traficie na znaną i popularną knajpę Dadong Roast Duck Restaurant. W wieżowcu, na 6 piętrze, czeka na Was pięknie urządzona restauracja ze świetnie wyszkoloną obsługą. Przyznamy się szczerze, pierwsze wrażenie nie jest najciekawsze, szczególnie planując budżetową wycieczkę. Zastanawiasz się, ile będzie Cię kosztował pobyt w tym miejscu.

My, cały dzień spędziliśmy zwiedzając różne zakątki Pekinu. Zapomnieliśmy zabrać gotówki i karty kredytowej, więc stać nas było jedynie na skromny obiad. Fakt. W restauracji ceny nie są najniższe, ale jesteśmy pewni, że warto wydać każdego Juana na jakiekolwiek danie. Zamówiliśmy trzy zupy krabowe i 1 (słownie jedną) porcję kaczki po pekińsku. Zupy, pyszne, delikatne, świetnie podane. Po czym nastąpił moment pauzy. Po kilku minutach obsługa poinformowała nas, iż na kaczkę musimy poczekać 20 minut. Warto czekać. Podszedł do nas szef kuchni, całą kaczkę zaczął przekrawać na naszych oczach. Obsługująca nas dziewczyna zaczęła pokazywać rytuał przygotowania i jedzenia potrawy. Najpierw maczanie w cukrze, później w sosie sojowym, a na końcu „produkcja tortillek i bułek” z kaczką. Do tego dostaliśmy zupełnie za free super mus z nutą mięty, a także owoce lychee podane na lodzie. Byliśmy tak zadowoleni, że zostawiliśmy klasycznie, po europejsku, napiwek. Do samej windy goniła nas kelnerka, próbując oddać nam resztę. Pamiętajcie, nie ma czegoś takiego jak napiwki w Chinach.

Submit a comment